J e s z c z e w t y m t e m a c i e
Bo za krótko!
Szalałem z nią dwa dni
Do końca mi życia się śni
Twardziel
Roma locuta causa finita
Dawaj pyska będziemy kwita
Dodaje uroku
Trochę wstyda
Też się przyda
Trafił swój na swego
Ździra
Lubi satyra
Każda
Gdy poczuje miętę
Buzia da zachętę
Tak po omacku?
Miała za męża lunatyka
Tu pobzyka tam pobzyka
A tak jej było ze mną dobrze
Niech cię pochłonie piekło
Niewdzięczne dziewczę mi rzekło
O każdym czasie
Radość o poranku
Znaleźć kwiatek we wianku
Przynęta
Ma kadzidła pełne usta
Bo na myśli mu rozpusta
Przekupstwo
Darował jej pierścień złoty
Oczekując na jej wzloty
I taka wiara?
Wiara czyni cuda
Wierzę że u niej mi się uda
Nachalna?
Po pewnym czasie
Jej dosyć ma się
Podwójnie
I ciałem i dusza
Kuszą
Niewypłacalny?
Przyjaciółce się skarży
Odszedł bez marży
A w chorym?
W zdrowym ciele
Zdrożne cele
A co?
Nie szkiełko ni oko
Nie spenetruje tak głęboko
Ukrywał się?
Niewierny
Na panny pazerny
Nie rozpaczaj zaraz
Miała łzy w oczętach
Gdy wyznałem że jest święta
Kupcie większe lub dwa
Za wąskie dla nich łoże
Przeszkadza poroże
Znana prawda
Prawda znana od dawna
Bywa i córka marnotrawna
Seks gawędziarz
Wspomnień miał bez liku
Ale tylko w pamiętniku
Kolej rzeczy
Zadurzony
Śle ukłony
Oprzytomni
To zapomni
Się rymuje
Psyche z Amorem
Miłości wzorem
Tajemnicza
Oko wiele powie
Gdy spuści lub nie spuści powiek
To się źle kończy
Jesteś dla mnie motylem
Kolorowa nieuchwytna
Siądź przy mnie na chwilę
Niech cię do ust przytknę
Skuteczny
Komplement rzucony na prędce
To jak haczyk na wędce
Tak mi się podobasz
To nie gadka szmatka
Jesteś rumiana pachnąca gładka
Nie bądź skąpy
Mów mów mów
Komplement to bukiecik ze słów
Ale go wzięło
Wciąż o tobie myślę
Więc ukłony ci ślę
Zachęta
Zapraszam na słówko
Nie będziesz jednorazówką
Pali się
W miłosnej malignie
Dusza i ciało nie stygnie
Świntuch
Najlepsza fraszka powstaje
Gdy mi staje
Jak się od niego oderwać?
Oto dylemat
Wciąż ten seksualny temat
Nie zanudzi?
Zaletą pieszczocha
Kocha kocha
To cenię
Mam dla ciebie atencją
Chcesz więcej więcej więcej
Bezwartościowa
Pani bez libida
W łóżku się nie przyda
Różne patrzenia
Czulej na ciebie patrzę wiosną
Bo me uczucia do cię rosną
Nieszczęście
W życia jesieni
Żadna mnie nie ceni
Pierwsza noc
Wesele dla gości
Nam lepiej w nagości
Nie grzesz
Czort mi podsunął tego anioła
Czy go do grzechu namówić zdołam?
Może nie grzechy?
Miłosne uciechy
To przyjemne grzechy
Rozgrzeszony
Sumienie mnie nie gryzie
Gdy sama do mnie lizie
Samo kochanie nie wystarczy!?
Ja cie kocham a ty
Skreślasz mnie na straty
Co innego
Intelekt geniusza
Dziewczyn nie wzrusza
Dobra wróżba
Wróży mi cyganicha
Że jakaś do mnie wzdycha
Samochwała
W niebiosach spowita
Gdy sprawna kita
Na zarozumiałą
Żadne z ciebie bóstwo
Takich chodzi mnóstwo
Ma rację
Niewybredny
Nie przepuści ani jednej
Współczesny Archimedes
Eureka
Pani w wannie na mnie czeka
Muzykalna
Chłopiec z fujarą
Byłby dla mnie parą
Ślepej kurze
Ale mi sie trafiła gratka
Cycatka
Może chociaż
Moje szanse wiosną
U dziewczyn urosną
Uważaj dziewczyno
Gdy chłop krewki
To nie przelewki
I to często
Zdarza się i we śnie
Zrywać wspólnie czereśnie
Bądź mężczyzną
Zapatrzony w pączki
Wszystko zje z jej rączki
Zachęta
Do ucha dziewczę mi rzekło
Nie jest aż taki straszne piekło
W jednej osobie
Renesans i barok
Strojna cycatka
Z księgą mądrości?
Prorok w moim domu?
Żona
I to dobre
Obudziłem się w jej łóżku
Ale to był sen
Łamie serce
Łzy żony kamień młyński dla męża
A to pech
Dama mojego serca nie ma dla mnie serca
Napisz podanie
Dziewczyno daj mi prawo obywatelstwa
W twoich myślach
To za mało
Uśmiechem dałaś mi zastrzyk
Optymizmu
Stosujcie dietę
Nosiłem ją w sercu
Dopóty nie przytyła
To za długo dla niej
Będę ją kochał po wieczne czasy
Ona sobie tego nie życzy
Nie masz wyboru
Godzę się z losem
Mam tę samą żonę
Może się zderzyć
Jedzie pociąg w dwie strony
I do wódzi i do żony
Nigdy dwukątny
Trójkąt małżeński bywa wielokątny
Nieboraku
Sny o miłości śni się na jawie
Nie bądź taki pewny
Uśmiechała się
To dało mi dużo do myślenia
Reżym jednoosobowy
Żywot mój marny
Żona stosuje reżym totalitarny
Pomaga
Gdy brak urody to podpórka
Stroić się w barwne piórka
Bawiciel
Nabawi się mięty
Prawi komplementy
Mięta zwietrzeje
Wieje
Oszczędny
Nie jedną miał na swoim koncie
Teraz ma tylko jedną
Żoncie
Zbereźnik
Patrzy przez dziurkę w płocie
Na plażę nudystek
Nieudolny chłystek
Podobieństwo?
Biedroneczki są w kropeczki
Moja pani ma ich dwie
Chociaż to jest skąpstwo
Nie jest mi z tym źle
Łowczy
Gdy syrena blisko
Zarzuca wędzisko…
Uważaj jak mówisz
Szczebiotała cały dzionek
Prawie jak słowik czy skowronek
On nie był miłośnikiem pieśni
Już o niej nie śni
Ból duszy?
Boli okropnie
Gdy któregoś gęś kopnie
Szukaj nie gąski lecz króliczka
Do głaskania liczka
Żonkoś
Raj utracony
Po ucieczce żony
W tym szaleństwie…?
Szalał szalał
Niejedną zniewalał
Teraz cierpi niedolę
Oddał się w niewolę
Donżuan w spódnicy
Nienasycona
Gdy stoi za tym mamona
Nic nie boli
Od przybytku nie boli głowa
Rzecze Casanova
Tylko nocy?
W Amora mocy
Marzą o miodowej nocy
Uważaj
Niejeden kusiciel
To boa dusiciel
Przekonana
Pogodziła się z losem
Gdy potrząsnął trzosem
Słodki szept
Kusiciel szepce do ucha
Przeżyjemy ucztę ciała i ducha
Może czasem
Nie tworzy pary
Młoda i stary
Jak Casanova?
Wytrwały
Nosi w sobie Amora strzały
Moja droga
Bądź trochę tańsza
Kto ma rację?
Nie mają racji księża
Pochwalam w ogrodzie rajskim węża
Przestępstwo
Cnotliwy cnotliwa
Przychówku nie przybywa
Wytworny
Madame
Bądźmy chwilę sam na sam
Grzeszna
Zadałem się z bezwstydnicą
Była naga pod spódnicą
Nieszczęście
Trapi mnie pokusa
Jak ukraść całusa
Moja Alutka!
Wysoko się ceni
Uwiła gniazdko w mojej kieszeni
No nie każda
To tylko czasu kwestia
Czy z anioła wyrośnie bestia
Dla zachęty?
Anioł nie dziewczyna
Anioł nie dziewczyna
Gdy się zbliżam skrzydła napina
Totalytarystka?
Żywot jego marny
W domu panuje reżym totalitarny
A przecież jest szczupła
Przyciąga ta gracja
Jak ziemska grawitacja
Kusi kusi
Aniele mój miły
Tyle diabelskiej w tobie siły
Hosanna
Należna ci gloria
Przy tobie euforia
Przy tobie euforia
Mądry ten Noe
W Noego arce
Wszystkiego po parce
On też?
Będziesz milczała jak posiał makiem
Gdy się zatracisz z żonatym junakiem
Bądź panem
Gdyś chłystek
Nie zdejmiesz listek
Panu dama
Zdejmuje sama
Strzałą z łuku!
Amor tym się wsławił
Że jej ciało wciąż dziurawił
On też?
Będziesz milczała jak posiał makiem
Gdy się zatracisz z żonatym junakiem
Bądź panem
Gdyś chłystek
Nie zdejmiesz listek
Panu dama
Zdejmuje sama
Strzałą z łuku!
Amor tym się wsławił
Że jej ciało wciąż dziurawił